iStock_000025154172_Small

Osobiści asystenci – zmiany w technologiach mobilnych wyzwaniami dla prawników.

Dodano: Wrzesień 2, 2014 Kategoria: E-Commerce, Prawo autorskie Autor: Maciej Godyń

Technologie mobilne z roku na rok stają się coraz bardziej popularne wśród użytkowników Internetu na całym świecie. Takie wnioski można wysnuć zapoznając się z raportem przygotowanym przez Mary Meeker, mianowicie Internet Trends 2014. Wynika z niego, że wzrost użytkowników tradycyjnego dostępu do Sieci rok do roku to zaledwie 2 %, podczas gdy wzrost użytkowników korzystających z sieci za pomocą smartfonów to 20%, a tabletów aż 52%. Nic więc dziwnego, że koncerny takie jak Google, Apple, Microsoft, czy Intel coraz uważniej przyglądają się rynkowi technologii mobilnych i ciągle prowadzą badania nad tym, w jaki sposób można rynek ten urozmaicić. W związku z tym powstają coraz to ciekawsze pomysły na nowe aplikacje. Jednak ich twórcy rzadko myślą o prawnych aspektach stosowanych przez siebie rozwiązań, mających, co do zasady, poprawić jakość i komfort życia użytkowników. Ta część należy do prawników, którzy będą musieli poradzić sobie z nowymi wyzwaniami.

Osobiści asystenci – jak działają teraz?
Już w obecnej chwili na rynku dostępne są aplikacje mobilne, tzw. osobiści asystenci. Jako przykład wskazać należy usługę Google Now, czy też Siri od Apple.
Pierwsza ze wskazanych powyżej aplikacji, to tak naprawdę inteligentne rozszerzenie wyszukiwarki Google. System potrafi odpowiadać na pytania zadawane przez użytkownika, jak również analizuje jego położenie na podstawie danych GPS), historię przeglądania stron. Dzięki temu niejako „uczy się” życia swojego właściciela. Sprawia to, że jest w stanie podawać informacje o zbliżających się wydarzeniach, lotach samolotów, pogodzie w różnych częściach świata, a także wynikach ulubionego klubu sportowego. Co więcej, system na bieżąco dokonuje analizy zachowań użytkownika, dzięki czemu może np. w czasie podróży wskazać szybszą drogę do miejsca przeznaczenia, gdy jest szansa, że się spóźnimy na spotkanie, czy do pracy. Za pomocą aplikacji możliwe jest również dodawanie wydarzeń do kalendarza oraz wykorzystywanie innych podstawowych funkcji urządzenia ustawianie budzika, stopera, itp.). Jednak, póki co Google Now stanowi rozszerzenie podstawowej wyszukiwarki Google.
Z kolei Siri jest asystentem o wiele bardziej interaktywnym od konkurenta z Google. Jej działanie nie ogranicza się wyłącznie do przekazywania informacji o pogodzie i korkach, chociaż i pod tym kątem dobrze sobie radzi. To co cechuje asystenta Apple, to fakt, że użytkownicy Siri, poza zdobywaniem informacji za pośrednictwem wyszukiwarki, mogą dać polecenie zarezerwowania biletu do kina, stolika w restauracji, czy zakupienia biletu lotniczego. Wszystko to odbywa się w systemie głosowym, tak, że użytkownik nie musi angażować się w dany proces.
Nie są to jedyne dostępne na rynku aplikacje, pozwalające na uzyskanie informacji używając wyłącznie głosu. Warto wspomnieć również o aplikacji S-Voice Samsunga, czy TellMe Microsoftu. Jednak funkcjonalność tych aplikacji jest zdecydowanie ograniczona w stosunku do powyżej opisanych.
Zaznaczyć jednocześnie należy, że wszystkie aplikacje, o których mowa, w dalszym ciągu są rozwijane. Zmieniają się ich możliwości, zakres działania oraz szybkość i trafność podejmowanych działań. W jakim kierunku zatem będą się dalej rozwijały podobne narzędzia?

Osobiści asystenci – co czeka nas w przyszłości?
Czy w związku z tak szybkim rozwojem technologii mobilnych oraz dostępu do Internetu z urządzeń mobilnych, rozwój asystentów mobilnych sprawi, iż staną się oni stałym elementem codziennego życia?
Nie można wykluczyć takiej tezy. Człowiek jest przecież istotą, która dąży do tego, aby w jak najszerszy sposób ułatwiać sobie życie. Można zatem wyobrazić sobie sytuację, w której każdy będzie korzystał z osobistego asystenta w swoim telefonie lub tablecie. To, w jakim kierunku zmierza rozwój technologii mobilnych, można najlepiej pokazać na przykładzie projektu, nad którym obecnie pracuje Google.
Mowa o produkcie Google Nearby. Jak sama nazwa wskazuje, aplikacja będzie na bieżąco informowała użytkownika o tym co może znaleźć w pobliżu. Wskazać przy tym trzeba, że nie będzie to jedynie informacja o najbliższych sklepach, restauracjach, czy innych atrakcjach. Aplikacja, po przeanalizowaniu swojego użytkownika, będzie mogła poinformować go o ofertach okolicznych przedsiębiorców, które mogłyby go zainteresować. Dodatkowo reklamy produktów i usług również dostosowane byłyby do zindywidualizowanych „potrzeb” użytkowników. Twórcy aplikacji zwrócili również uwagę na istotność połączenia osobistego asystenta z portalami społecznościowymi. Dlatego też Google Nearby będzie z nimi zintegrowane. Dzięki temu dowiemy się, że nasz znajomy z Facebooka znajduje się blisko nas, dzięki czemu nie zapomnimy się z nim przywitać w realnym świecie. W przypadku, gdybyśmy jednak chcieli uniknąć takiego spotkania, będziemy mogli zastosować odpowiednie ustawienie aplikacji i zabronić jej informowania konkretnej osoby o tym, że jesteśmy w pobliżu. Aplikacja zatroszczy się również o to, aby użytkownik nie zgubił się w czasie podróży. Będzie na bieżąco analizować jego położenie, a mając dostęp do historii dokonywanych za pomocą urządzenia zakupów, poinformuje o zbliżającym się docelowym przystanku.
Jeżeli chodzi o system analizy użytkownika przez usługę Google Nearby, będzie on polegał na nieustannym monitorowaniu działań przez niego podejmowanych. Chodzi tutaj przede wszystkim o skanowanie zarówno miejsca pobytu użytkownika, jak również jego otoczenia. Dodatkowo ma zostać rozszerzone badanie odwiedzanych stron, prowadzonych rozmów za pośrednictwem komunikatorów, czy usługi Gmail, a także zakupów dokonywanych w sieci.
Jak widać Google Nearby może stać się „prawdziwym” cyfrowym asystentem człowieka. Jednak będzie on nadawał się tylko w przypadku, gdy urządzenie będzie podłączone do Internetu. Stanowić może to przeszkodę w przypadku, gdy podłączenie się do sieci byłoby niemożliwe. Wówczas z aplikacji nie można byłoby w ogóle korzystać. Taka właśnie myśl sprawiła, że Intel rozpoczął prace nad własnym systemem, który mógłby działać offline. Jarvis, bo taką nazwę ma nosić asystent Intela nie będzie wymagał stałego dostępu do Internetu w celu poprawnego działania. Rzecz jasna, w przypadku braku połączenia z siecią, jego możliwości będą ograniczone, jednak w dalszym ciągu będzie mógł wykonać proste czynności takie jak otwarcie mapy, czy wyciszenie urządzenia.

Osobiści asystenci z prawnego punktu widzenia
Wszystkie opisane wcześniej systemy mają co do zasady ułatwić życie ich użytkownikom i doprowadzić do jak najefektowniejszego zwiększenia funkcjonalności naszych urządzeń mobilnych. Aby jednak mogły pokazać swe możliwości w pełni, będą musiały zebrać mnóstwo informacji o swoich użytkownikach. Stałe monitorowanie lokalizacji, historii przeglądania, czy nawet przeglądanie wiadomości e-mail może doprowadzić do tego, że użytkownicy poczują się niemalże inwigilowani przez ich własne telefony, czy tablety.
Pierwszy z problemów, z którymi trzeba sobie poradzić, jest jednocześnie jedną z największych zalet opisywanych powyżej urządzeń. Mianowicie, w związku ze stałym monitorowaniem danych dotyczących lokalizacji, urządzenie będzie uczyło się nawyków i zachowań swojego użytkownika. Monitoring może również spowodować, że administrator danych uzyska informacje dotyczące np. stanu zdrowia użytkownika, czy też jego przekonań religijnych. Takie dane, zgodnie z art. 27 ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych podlegają szczególnej ochronie i nie mogą być przetwarzane, poza wyjątkami wskazanymi w ustawie. Jednym z nich jest wyrażenie pisemnej zgody przez osobę, której dane mają być przetwarzane, a jej uzyskanie może być przy tego typu usługach bardzo trudne.
Niewątpliwie kolejnym wyzwaniem dla prawników będzie odpowiednie przygotowanie dokumentów niezbędnych dla tego typu aplikacji. Już w 2011 roku zagadnienie związane z usługami geolokalizacyjnymi w inteligentnych urządzeniach mobilnych było przedmiotem opinii Grupy Roboczej art. 29 ds. Ochrony Danych. W opinii 13/2011 zwracano uwagę na fakt, że informacje przekazywane użytkownikom muszą być jasne, obszerne, zrozumiałe dla szerszej grupy odbiorców nieposiadających wiedzy technicznej oraz stale i łatwo dostępne. Co więcej, wskazano, że administratorzy informacji geolokalizaycjnych z urządzeń mobilnych powinni umożliwić swoim klientom uzyskanie dostępu do ich danych o lokalizacji w formie zrozumiałej oraz pozwolić na ich poprawianie i usuwanie. Wskazywano również, że użytkownicy mają prawo do usunięcia profili opartych na tych danych o lokalizacji.
Niezależnie od powyższego, istotne również wydaje się dostosowanie do porządku prawnego zasad skanowania historii odwiedzanych stron, wiadomości oraz zakupów. Należy w tym miejscu wskazać, że przetwarzanie w zbiorze danych osobowych, których przetwarzanie nie jest dopuszczalne albo do których przetwarzania nie jest się uprawnionym, zagrożone jest sankcjami karnymi na podstawie art. 49 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych.
Ważnym elementem w przygotowywaniu samych aplikacji jest podejście ich twórców. Warto wspomnieć o stanowisku, które Google prezentowało nieco ponad rok temu. Wynikało z niego, że użytkownicy poczty elektronicznej muszą spodziewać się, że będzie ona automatycznie przetwarzana. Google porównywało wysłanie maila do wysłania listu do biznesowego partnera. Partner taki nie może być zdziwiony faktem, że otworzy go sekretarka. Podobnie, zdaniem Google, rzecz ma się do użytkowników poczty elektronicznej.  Nie mogą oni być zdziwieni tym, że odbiorca będzie go przetwarzał. Stanowisko takie zaprezentowane zostało po wytoczeniu przeciwko Google Inc. do Sądu Okręgowego dla Północnego Okręgu Kalifornii pozwu zbiorowego dotyczącego naruszania prywatności w usłudze Gmail. Sprawa w dalszym ciągu rozpoznawana jest przez sąd. W późniejszym czasie pracownicy Google wprawdzie oświadczyli, że prywatność ich użytkowników jest dla nich jedną z priorytetowych kwestii. Jednak nie da się ukryć, że pierwotne podejście Google do sprawy prywatności zapewnianej przez Gmail, mogło budzić pewne wątpliwości co do bezpieczeństwa danych pozyskanych przez ten podmiot.

Niewątpliwie rynek technologii mobilnych jest dopiero we wstępnej fazie rozwoju i z pewnością możemy spodziewać się w najbliższym czasie bardzo ciekawych rozwiązań, mających na celu ułatwienie naszego życia. Pamiętać jednak trzeba, że wszystkie działania muszą spełniać określone prawem wymagania. Rozwój technologii sprawi, że prawnicy będą mieli okazję stanąć przed nowymi wyzwaniami.

Masz pytania dotyczące tematu artykułu? Skontaktuj się z autorem.

2DM_4267b

Maciej Godyń
Radca Prawny
maciej.godyn@lubasziwspolnicy.pl

Wykonanie Agencja Interaktywna Czarny Kod www.czarnykod.pl

Copyright by Lubasz i Wspólnicy

NULL

Używamy cookies i podobnych technologii. Uzyskujemy do nich dostęp w celach statystycznych i zapewnienia prawidłowego działania strony. Możesz określić w przeglądarce warunki przechowywania cookies i dostępu do nich. Więcej