night-television-tv-theme-machines

Drżyjcie hejterzy! Kilka słów o „ślepym pozwie” po polsku…

Dodano: Lipiec 10, 2017 Kategoria: Wszystkie wpisy Autor: dr Katarzyna Pfeifer-Chomiczewska

W Sejmie złożony został projekt ustawy wprowadzający w Kodeksie postępowania cywilnego przepisy odrębne dotyczące postępowania w sprawach o ochronę dóbr osobistych przeciwko osobom o nieustalonej tożsamości. Przepisy nowego działu IX Kodeksu postępowania cywilnego miałyby znaleźć zastosowanie w sprawach o ochronę dóbr osobistych, jeżeli do ich naruszenia doszło za pośrednictwem Internetu, a powód nie zna danych osobowych pozwanego, koniecznych do wniesienia pozwu (art. 505[40] k.p.c.). Proponowane zmiany sprowadzają się do wprowadzenia do polskiego ustawodawstwa instytucji na wzór amerykańskiego tzw. „ślepego pozwu”, na którego przydatność w walce z naruszaniem dóbr osobistych w Internecie zwracał już uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich.

Jak wskazano w uzasadnieniu projektowanej ustawy, jej celem ma być wzmocnienie ochrony prawnej obywateli w zakresie ochrony dóbr osobistych w przestrzeni internetowej i przeciwdziałanie zalewającej nas wirtualnej fali zniesławiających lub znieważających wypowiedzi w wielu dziedzinach życia, czemu sprzyja względne poczucie anonimowości internautów. Dodatkowym impulsem do podjęcia owych prac jest nieskuteczność aktualnie stosowanych mechanizmów prawnych. Rygorystyczne wymogi dotyczące sporządzania pozwu przewidziane w przepisach kodeksu postępowania cywilnego, wymuszające uciekanie się do długotrwałej i nieefektywnej procedury ustalania danych osobowych sprawcy naruszenia uregulowanej w ustawie o ochronie danych osobowych, a także przewidziany w prawie telekomunikacyjnym ograniczony czas przechowywania danych przez operatorów publicznej sieci telekomunikacyjnej lub dostawców publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych sprawiają, że w wielu przypadkach ochrona dóbr osobistych w Internecie jest iluzoryczna. Nowe rozwiązania mają ułatwić obywatelom dochodzenie swoich praw w postępowaniach o naruszenie dóbr osobistych w Internecie oraz uczynić samą ochronę dóbr osobistych „w sieci” efektywną.

Dla lepszego zrozumienia istoty proponowanych rozwiązań, warto porównać je z aktualnym stanem prawnym.

I. Jak jest?

W aktualnym stanie prawnym, formułując pozew przeciwko hejterowi będącemu osobą fizyczną należy wskazać między innymi jego imię i nazwisko oraz miejsce zamieszkania (art. 187 § 1 w zw. z art. 126 § 1 pkt 1 i § 2 pkt 1 k.p.c.). Niewskazanie powyższych danych stanowi brak formalny pozwu, którego nieuzupełnienie w terminie tygodniowym skutkuje zwrotem pozwu (art. 130 § 1 k.p.c.). Ponadto, w toku dalszego postępowania, na powodzie ciąży obowiązek wskazania sądowi danych niezbędnych do ustalenia przez sąd numeru PESEL pozwanego. W razie niewskazania takich danych w wyznaczonym przez sąd terminie, sąd może zawiesić postępowanie z urzędu (art. 208[1] k.p.c. w zw. z art. 177 § 1 pkt 6 k.p.c.).

Pierwsze problemy z wytoczeniem procesu o ochronę dóbr osobistych pojawiają się już na tym etapie, a spowodowane są one anonimowością internautów. Znacząca część znieważających lub obraźliwych wpisów na forach internetowych czy portalach społecznościowych zamieszczana jest przez użytkowników posługujących się fantazyjnymi pseudonimami lub nickami, co zdecydowanie utrudnia, a czasem wręcz uniemożliwia samodzielne ustalenie ich rzeczywistego imienia i nazwiska oraz adresu zamieszkania. W konsekwencji, nie możemy wytoczyć powództwa o naruszenie dóbr osobistych, bo po prostu nie wiemy przeciwko komu działać.

Jeśli jesteśmy wystarczająco zdeterminowani i cierpliwi możemy uruchomić procedurę ustalenia danych osobowych sprawcy naruszenia dóbr osobistych uregulowaną przepisami ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (dalej: „u.o.d.o.”). Pierwszą barierą, jaką napotkamy na swojej drodze będzie uzyskanie danych sprawcy naruszenia bezpośrednio od podmiotu przetwarzającego dane osobowe, albowiem bardzo często podmioty te odmawiają podania danych sprawcy uzasadniając swoje stanowisko niespełnieniem wymogów z art. 23 ust. 1 u.o.d.o. (Przetwarzanie danych jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy: 1) osoba, której dane dotyczą, wyrazi na to zgodę, chyba że chodzi o usunięcie dotyczących jej danych; 2) jest to niezbędne dla zrealizowania uprawnienia lub spełnienia obowiązku wynikającego z przepisu prawa; 3) jest to konieczne do realizacji umowy, gdy osoba, której dane dotyczą, jest jej stroną lub gdy jest to niezbędne do podjęcia działań przed zawarciem umowy na żądanie osoby, której dane dotyczą; 4) jest niezbędne do wykonania określonych prawem zadań realizowanych dla dobra publicznego; 5) jest to niezbędne dla wypełnienia prawnie usprawiedliwionych celów realizowanych przez administratorów danych albo odbiorców danych, a przetwarzanie nie narusza praw i wolności osoby, której dane dotyczą). W takiej sytuacji, konieczne jest zwrócenie się do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (dalej: „GIODO”) o wydanie decyzji nakazującej udostępnienie danych przez określony podmiot przetwarzający dane (art. 18 ust. 1 u.o.d.o.). W przypadku wydania przez GIODO decyzji odmownej, wnioskodawca może kwestionować ją na drodze postępowania administracyjnego i sądowoadministracyjnego. Jeśli GIODO wyda decyzję uwzględniającą wniosek, wówczas zwykle podmioty przetwarzające dane będą uruchamiać drogę odwoławczą. Biorąc pod uwagę wolne tempo rozpatrywania tego rodzaju spraw (przeciętnie ponad 12 miesięcy), jest wysoce prawdopodobne, że upłynie termin właśnie 12 miesięcy, w trakcie których operator publicznej sieci telekomunikacyjnej oraz dostawca publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych są zobowiązani przechowywać dane niezbędne do:

1) ustalenia zakończenia sieci, telekomunikacyjnego urządzenia końcowego, użytkownika końcowego:
a) inicjującego połączenie,
b) do którego kierowane jest połączenie;

2) określenia:
a) daty i godziny połączenia oraz czasu jego trwania,
b) rodzaju połączenia,
c) lokalizacji telekomunikacyjnego urządzenia końcowego (art. 180 c ust. 1 Ustawy z dnia 16 lipca 2004 r. Prawo telekomunikacyjne; dalej: „Prawo telekomunikacyjne”).

W rezultacie, nawet decyzja GIODO uwzględniająca wniosek, z racji na długość toczącego się postępowania, może okazać się bezprzedmiotowa, bo dane osobowe hejtera zostaną wcześniej usunięte przez operatorów na podstawie przepisów Prawa telekomunikacyjnego.

II. Jak miałoby być?

Specyfika nowego postępowania w sprawach o ochronę dóbr osobistych przeciwko osobom o nieustalonej tożsamości dotyczy kwestii takich jak:

1) właściwość sądu
Powództwo przeciwko anonimowemu hejterowi można wytoczyć przed sąd właściwości ogólnej powoda bądź przed sąd, w którego okręgu doszło do ujawnienia naruszenia (art. 505[41] k.p.c.).

2) wymogi formalne pozwu
Podstawową różnicą między aktualnym stanem prawnym a projektowanym jest umożliwienie osobie poszkodowanej wniesienie pozwu bez wskazania danych osobowych pozwanego (art. 505[42] § 1 k.p.c.). Powód musi jednak w pozwie (art. 505[42] § 2 k.p.c.):
a) przytoczyć treści wypowiedzi naruszających jego dobra osobiste, podając adres URL zasobu danych internetowych, na którym zostały opublikowane, datę i godzinę publikacji oraz nazwę profilu lub login użytkownika. Zapis tych wypowiedzi należy załączyć do pozwu. Załącznik ten sporządzić należy w formie elektronicznej oraz w formie wydruku screenshot-ów z widocznym adresem URL, datą i godziną publikacji.
b) złożyć oświadczenie, że zarówno przed, jak i po opublikowaniu tych wypowiedzi nie naruszył dóbr osobistych pozwanego;
c) złożyć oświadczenie, że podjął próbę powiadomienia pozwanego za pośrednictwem Internetu o zamiarze wytoczenia przeciwko niemu powództwa, bądź, że powiadomienie takie nie było możliwe.

Po złożeniu pozwu, postępowanie sądowe przedstawiać będzie się następująco:

 

wykres

 

III. Czego możemy się spodziewać?

Nie ulega wątpliwości, że sam pomysł złagodzenia wymogów formalnych pozwu przeciwko osobom naruszającym nasze dobra osobiste w Internecie i nowa procedura zasługują na aprobatę, gdyż przede wszystkim pozwolą ukrócić bezkarność sprawców. Jak wskazują autorzy projektu, proponowane zmiany tym samym przyczynią się do poprawy ochrony dóbr osobistych obywateli. Na horyzoncie pojawia się jednak jedno poważne niebezpieczeństwo - lawinowe pozwy o naruszenie dóbr osobistych w Internecie przeciwko anonimowym sprawcom, które mogą skutecznie sparaliżować i tak już wystarczająco obłożone pracą sądy. Owszem, przypadki naruszania dóbr osobistych w Internecie bywają niejednokrotnie rażące i zasługują na bezwzględne potępienie przy wykorzystaniu wszelkich dostępnych prawem środków. Ostatnimi czasy wiele było zresztą takich głośnych, medialnych spraw o naruszenie dóbr osobistych. Nie da się jednak ukryć, że sprawy o naruszenie dóbr osobistych są nierzadko „świetnym polem do popisu” dla pieniaczy i osób przewrażliwionych na swoim punkcie. Dlatego ryzyko zalania sądów bezzasadnymi pozwami w tym przypadku wydaje się jeszcze większe.

Pozostaje mieć jednak nadzieję, że mechanizm ślepego pozwu przyczyni się, choć odrobinę, do wychowania internautów w zakresie np. prowadzenia dyskusji na forach internetowych.

Marzenia ściętej głowy…? Qui vivra verra.

Masz pytania dotyczące tematu artykułu? Skontaktuj się z autorem.

Katarzyna-Chomiczewska

dr Katarzyna Pfeifer-Chomiczewska
Prawnik
katarzyna.chomiczewska@lubasziwspolnicy.pl

Wykonanie Agencja Interaktywna Czarny Kod www.czarnykod.pl

Copyright by Lubasz i Wspólnicy

NULL

Używamy cookies i podobnych technologii. Uzyskujemy do nich dostęp w celach statystycznych i zapewnienia prawidłowego działania strony. Możesz określić w przeglądarce warunki przechowywania cookies i dostępu do nich. Więcej