Law concept: pixelated Copyright icon on digital background, 3d render

Copyright trolling – ochrona praw autorskich czy nadużycie prawa?

Dodano: Wrzesień 9, 2014 Kategoria: Odpowiedzialność, Prawo autorskie Autor: Marta Kwiatkowska-Cylke

Jak wynika z prasowych doniesień w ciągu ostatnich kilku miesięcy co najmniej kilkanaście tysięcy osób otrzymało wezwanie do zapłaty wynagrodzenia z tytułu rzekomego naruszenia prawa autorskiego. Do naruszenia miało dojść poprzez nieuprawnione rozpowszechnienie kilku polskich filmów za pośrednictwem sieci P2P. Działania podjęte przez podmioty, którym przysługują prawa autorskie, mimo że znajdują oparcie w przepisach, tym razem wzbudziły duże kontrowersje. Przyczyną jest nie tylko niespotykana wcześniej skala żądań, ale przede wszystkim dość niekonwencjonalne metody dochodzenia roszczeń. Coraz częściej pojawiają się porównania zaistniałej sytuacji do działań znanych już w USA i zachodniej Europie, określanych jako „copyright trolling”.

Czym jest copyright trolling?
Tym określeniem opisuje się napastliwe działania podmiotów, którym przyslugują prawa autorskie, polegające na wszczynaniu lub grożeniu wszczęciem postępowań karnych bądź cywilnych przeciwko osobom, które miały dokonać naruszeń praw autorskich za pośrednictwem Internetu w celu uzyskania od nich zapłaty odszkodowania lub wynagrodzenia za korzystanie z utworu. Działania te różnią się od tradycyjnej realizacji uprawnień prawnoautorskich, tym że nastawione są przede wszystkim na osiągnięcie szybkiej korzyści finansowej, a nie na uzyskanie realnej ochrony praw autorskich i ścigania faktycznych sprawców naruszeń. Ze względu na zastrzeżenia natury etycznej i prawnej, czynności te mogą być kwalifikowane są jako nadużycie prawa.

Copyright trolling w wersji polskiej
Zastosowany w ostatnim czasie w Polsce mechanizm dochodzenia roszczeń wyglądał następująco: pokrzywdzony zawiadamiał organy ścigania o podejrzeniu popełnienia na jego szkodę przestępstwa opisanego w art. 116 Ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych tekst jednolity Dz.U.2006.90.631 ) tj. o rozpowszechnieniu jego utworu w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystycznego wykonania, fonogramu, wideogramu lub nadania, bez uprawnienia albo wbrew ustalonym warunkom rozpowszechnia. W zawiadomieniu podawał ustalone przez siebie adresy IP wskazując, iż są one związane z dokonanym naruszeniem.

W związku z uzyskaniem informacji uzasadniającej podejrzenie popełnienia przestępstwa ściganego z urzędu Policja była zobowiązana do wszczęcia postępowania przygotowawczego. W ramach postępowania skierowane zostały zapytania do access providerów w celu ustalenia danych osobowych abonentów usług telekomunikacyjnych powiązanych z numerami IP, które zostały wskazane w zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa.

Następnie pokrzywdzony, realizując swoje prawo wglądu do akt postępowania przygotowawczego, zapoznał się z danymi osobowymi abonentów przekazanymi przez dostawców Internetu, w szczególności z ich nazwiskami i adresami zamieszkania. W efekcie podmioty, którym przysługują prawa autorskie i ich pełnomocnicy używali zdobytych przez Policję danych osobowych do wystosowania do internautów kategorycznych wezwań do zapłaty wysokich kwot za naruszenie prawa autorskiego za pośrednictwem Internetu. Do niektórych wezwań dołączane były nie tylko propozycje ugód oraz nawet blankiety do dokonania wpłaty żądanej kwoty.

Czy to jeszcze ochrona praw autorskich czy już nadużycie prawa?
Ocena podejmowanych działań nie jest łatwa. Z jednej strony nie ma wątpliwości, że nielegalne rozpowszechnianie utworów podlega nie tylko odpowiedzialności karnej, ale również pociąga za sobą roszczenia cywilne. Nie można więc odmówić podmiotom, którym przysługują prawa autorskie możliwości dochodzenia swoich roszczeń, szczególnie gdy nie jest tajemnicą, że piractwo treści wideo w Polsce stanowi duży problem – o jego skali możecie się przekonać na podstawie raportu PWC.

Warto zaznaczyć, że w większości przypadków jedynym sposobem na ustalenie tożsamości sprawcy jest złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa i oczekiwanie na rezultat działań operacyjnych Policji. Nie można również wykluczyć, że na podstawie wskazanego adresu IP zostaną ustaleni sprawny, którzy rzeczywiście dopuścili się łamania praw autorskich i na skutek wszczętych postępowań poniosą z tego tytułu konsekwencje.

Dlaczego więc tym razem dochodzenie roszczeń wzbudziło tak zdecydowany sprzeciw i sprawą zainteresowały się media oraz organizacje społeczne, np. Centrum Cyfrowe, Fundacja Panoptykon, ISOC Polska, czy Fundacja Nowoczesna Polska? Jest ku temu kilka powodów.

Przede wszystkim wezwania do zapłaty mogły trafić do przypadkowych osób, bowiem zostały wystosowane na takim etapie postępowania przygotowawczego, kiedy Policja prowadzi postępowanie „w sprawie”, a nie „przeciwko” konkretnemu sprawcy naruszenia. Oznacza to, że postępowanie przygotowawcze nie dostarczyło jeszcze wystarczających dowodów uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa przez konkretną osobę. Wezwania skierowane zostały więc do osób, którym nie zostały jeszcze postawione żadne zarzuty. W wezwaniach przyjęto bowiem uproszczone założenie, że osoba ustalona na podstawie adresu IP, a więc najczęściej osoba, która zawarła umowę z dostawcą Internetu, jest sprawcą naruszenia. Tymczasem o ile adres IP może być pomocny w ustaleniu sprawcy, to z pewnością nie wskazuje jednoznacznie na sprawcę ewentualnego naruszenia. Nie jest bowiem wykluczone, że np.: z jednego urządzenia korzysta wielu użytkowników, treści zostały udostępnione w wyniku włamania do sieci wewnętrznej abonenta lub wielu urządzeniom nadany został ten sam adres IP. Istnieje w związku z tym podejrzenie, że zawiadomienia o popełnieniu przestępstw zostały skierowane do organów ścigania jedynie w celu uzyskania adresów abonentów, a nie w celu ustalenia i ukarania rzeczywistego sprawcy naruszenia.

Do wezwań nie zostały załączone kopie pełnomocnictwa wykazujące zakres umocowania pełnomocnika do występowania w imieniu podmiotów, którym przysługują prawa autorskie. Adresat wezwania nie jest więc pewny czy osoba podająca się za pełnomocnika rzeczywiście nim jest i czy jest umocowana do dokonania czynności, w tym w szczególności do prowadzenia rozmów ugodowych i do pobierania w imieniu pokrzywdzonych żądanej kwoty wynagrodzenia czy odszkodowania.

Wezwania zawierały informacje o toczącym się postępowaniu karnym, które zostały sformułowane tak, aby sugerowały, że postępowanie dotyczy bezpośrednio osoby adresata, mimo iż w rzeczywistości postępowanie nadal toczyło się w sprawie. Adresat pisma miał więc prawo odebrać takie wezwanie jako próbę zastraszenia. Dodatkowo w treści pisma zawarta została sugestia, że dobrowolna wpłata żądanej kwoty zakończy działania podjęte w celu dochodzenia roszczeń. Tymczasem w postępowaniu karnym – w przeciwieństwie do postępowania cywilnego - pokrzywdzony przestępstwem nie ma bezpośredniego wpływu na bieg i zakończenie postępowania. Dlatego nawet wpłacenie żądanej w wezwaniu należności nie gwarantuje uniknięcia odpowiedzialności karnej, bowiem postępowania przygotowawcze toczy się dalej z urzędu. Ewentualne porozumienie sprawcy z poszkodowanym, może mieć tylko pośredni wpływ na warunkowe umorzenie postępowania lub uznanie, iż miała miejsce znikoma szkodliwość społeczna czynu.

Wskazać należy również, że wezwania kierowane do różnych adresatów zawierały żądanie zapłaty jednakowych kwot z tytułu wynagrodzenia. Przypomnieć należy, że naruszenia praw autorskich miało zostać dokonane poprzez rozpowszechnianie wybranych produkcji filmowych w sieciach P2P. Sieci te charakteryzuje możliwość bezpośredniej wymiany plików pomiędzy użytkownikami - po uruchomieniu z poziomu komputera odpowiedniego programu, nasze urządzenie automatycznie staje się hostem, który oprócz pobierania danych, jednocześnie udostępnia część pobranych informacji innym użytkownikom, przy czym funkcji udostępniania nie można zablokować. Istotną cechą sieci P2P jest jednak to, że w danej chwili użytkownik pobiera/udostępnia nie całość materiału, a jedynie jego niewielką część i to w dodatku w przypadkowej kolejności. W związku z powyższym w przypadku naruszenia praw autorskich polegającego na udostępnianiu pliku w sieci P2P ilość udostępnionych danych różni się w zależności od użytkownika, co powinno przełożyć się na wysokość odszkodowania/ wynagrodzenia.

Dodatkowo w wezwaniach uzasadniano wysokość wynagrodzenia odnosząc się do nieokreślonych umów licencyjnych na dystrybucję filmu, co nie znajduje uzasadnienia, bowiem udostępniony mógł być jedynie niewielki fragment utworu i to przez osobę nie prowadzącą w tym zakresie działalności gospodarczej. Wydaje się, że wysokość roszczenia powinna odnosić się do wysokości ceny, za którą utwór na nośniku zostałby zakupiony przez sprawcę szkody lub pobrany z legalnego źródła, przy ewentualnie proporcjonalnym zwiększeniu lub zmniejszeniu kwoty obliczanym wg ilości udostępnionych danych, a także z zastrzeżeniem, że należne wynagrodzenie może zostać zwiększone 2- lub 3- krotnie zgodnie z art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b Ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Na koniec przytoczyć należy również zarzuty stawiane samym pełnomocnikom, odnoszące się do formułowania treści wezwań do zapłaty, w taki sposób, że mogły wprowadzać odbiorcę w błąd co do jego sytuacji prawnej. Zapewne zarzuty te staną się przedmiotem dyskusji w organach samorządu zawodowego adwokatów i radców prawnych, w tym również czynności wyjaśniających w ramach postępowania dyscyplinarnego.

Podsumowanie
Czy opisana powyżej praktyka dochodzenia roszczeń z tytułu naruszenia praw autorskich będzie dalej stosowana? - przekonamy się w najbliższych miesiącach. Jednak pomijając kwestię skuteczności i etycznego aspektu opisanych działań, bez wątpienia tak szeroko zakrojona akcja dochodzenia roszczeń w krótkim czasie podniosła świadomość prawną użytkowników sieci P2P i to nie tylko tych, którzy już dostali wezwanie. Czy przełoży się to na zachowania odbiorców treści? Czekamy na Wasze komentarze.

Masz pytania dotyczące tematu artykułu? Skontaktuj się z autorem.

2DM_4253b

Marta Kwiatkowska-Cylke
Adwokat
marta.kwiatkowska@lubasziwspolnicy.pl

Wykonanie Agencja Interaktywna Czarny Kod www.czarnykod.pl

Copyright by Lubasz i Wspólnicy

NULL

Używamy cookies i podobnych technologii. Uzyskujemy do nich dostęp w celach statystycznych i zapewnienia prawidłowego działania strony. Możesz określić w przeglądarce warunki przechowywania cookies i dostępu do nich. Więcej